środa, 20 stycznia 2016

Przeprosiny

Moi kochani bardzo was przepraszam za moja nieobecnosc ale u mnie konczyl sie semestr i wystawianie ocen itp. I musialam też pare rzeczy popoprawiać.

I z góry przepraszam za bledy naprawde

piątek, 15 stycznia 2016

Rozdział9

Obudziłam sie w ramionach Jusa lezalam na jego klatce piersiowej a on patrzyl sie na mnie z miloscią w oczach.
-Cześć piękna-przywutał sie i dal mi sovzystego buziaka-Cześć wiesz przepraszam za wczoraj ale nie umialam sobie z tym poradzic i tak wyszlo naprawde przepraszam nie chcialam-powiedzialam ze skruszoną miną-A najgorsze jest to że nie pamiętam nic oprócz jednej sytuacji-przyznalam się
Boże jak ja moglam byc taka nieodpowiedzialna to do mnie nie pasuje wogóle wiem że go zeanilam i musze coś z tym zrobić. Justin tylko udaje że nic się nie stalo a tak naprawde wiem że jest na mnie zły.
Hmm.. może nie zły ale zawiedziony i to bardzo postanowilam wcielić swoj plan w życie.
-Kochanie nie gniewaj sie na mnie prosze ja nie chcialam wiem zawiodlam cie i jestem tego wpełni świadoma-mowiłam
-Selena spokojnie jest dobrze-zapewnial mnie ale ja wiem swoje
Wiedzialam że musze to zrobić.
Przeturlalam sie tak że siedziałam teraz na jego udach i wpilam sie w jego usta. Justin szybko odwzajemnil pocalunek pogłebiając go. Polizalam jego wargi jezykiem na co ten z chęcią otworzyl usta. Nasze jezyki walczyly o dominacje.
Po chwili odsunłam się od niego i zniżylam sie na wysokość jego penisa gdzie było widać widoczny wzwód.
Spojrzalam z blyskiem w oczach na niego i zdjęlam jego bokserki za jednym ruchem.
-Jeśli nie ch...-nie zdążył dokończyć ponieważ wzięlam jego członka do ust.
-Kurwa-wysapał podniecony
Wzięlam jego członka do końca i ruszałam głową w góre i w dół. Po chwili Jus wplątal dlonie w moje wlosy nadając mi tępa. Było ono bardzo szybkie ale czego nie robi sie dla ukochanej osoby. Possałam jeszcze chwile po czym poczulam smak spermy szybko wszystko połknęlam i wylizalam czlonka Jusa do końca i pocałowałam go w usta.
Gdy chcialam wyjść z łóżka zostałam pociągnieta spowrotem na łóżko
-Gdzie sie wybierasz hmm...? Musze ci sie odewdzięczyć-powiedzial i zedwał ze mnie majtki poczym zaczął lizać moją łechtaczke
-Justin o jezu tak-krzyknęłam i docisnęlam go bardziej do siebie. Po chwili dołożyl do tego dwa palce
-Aaa..Ju.st in tak szybciej-czulam że zaraz dojde. Justin tak jak mowilam przyśpieszył a ja bylam na skraju po chwili wygięłam plecy w łuk i doszlam krzyczac jego imie. Zlizal do konca moje soki i położył się obok mnie.
-To bylo boskie kochanie-dalam mu buzi ale on przyciągną mnie bliżej siebie i pogłebił pocałunek. Posadzil mnie na jego udach i całował.
Po chwili przysunęlam się bliżej a Jus wszedłwe mnie niespodziewanie i szybko
-Mmmm tak-zajęczałam i poruszylam biodrami
Widać że chce abym przejela kontrole więc zaczęlam poruszać rytmicznie biodrami. Po chwili w pokoju i pewnie całym domu było słychać tylko nasze jeki i głośne oddechy. Gdy nie miałam siły Justin obrócił na tak że ja bylam pod nim i zaczą szybko poruszać
-Szybciej Jus-jsczałam a on przyśpieszyl i po chwili doszlam z krzykiem razem z Jusem.
Nie moge uwierzyć ze znalazłam takiego cudnego mężczyzne pomimo tych sytuacji on ze mną jest.

                           ******

Przez pare godzin leżeliśmy z Jusem w łóżku przytulając sie i oglądając filmy a w pewnym momencie Jus poruszył dziwny temat
- Selena wiesz że jeżeli jesteśmy razem jesteś w niebezpieczeństwie teraz wszyscy moi wrogowie beda chcieli cie skrzywdzić..-mowil ale mu przerwalam
-Jus nie boje się ich jestem z tobą i wiem że mnie obronisz a chłopcy ci pomogą
-Tak ale musisz znac kilka zasad-spowarzniał
-Okey-odparłam
-Jeżeli ci powiem że masz wyjsć z pokoju wychodzisz bez słowa i nie wtrącasz się w nasze sprawy. Sprawy gangu to sprawy gangu.
Jeżeli ktos ci bedzie groził masz mi powiedzieć.-mowił mi z powagą- Obiecujesz?-spytał
-Obiecuje kochanie-dałam mu buziaka.
Kurwa cholernie sie boje ale wiwm ze on mnie obroni. Mysle ze powinnismy isc na jakąś kolacje zeby sie odstresowac
- Mam pomysł chodzmy na kolacje do restauracji bo jestem głodna-powiedziałam dając mu szybkiego buziaka
Jestem cholernie glodna i z mila checia spedze  z nim troche czasu.
Po chwili namyslu odpowiedzial mi
-Tak mozemy iśc bo jestem glodny-powiedzial z usmiechem
-Daj mi poł godzinki kochanie i bd gotowa-wstalam z łóżka i podwszlam do szafki. Czulam na sb wzrok Justina ponieważ bylam naga. Wzięlam bardzo krótkie szorty do tego bokserke ktora odslania moj pepek a do tego czarne czulenka. Poszlam do łazienki wzielam prysznic i zrobilam makijaż po czym wyszlam z lazienki i zobaczylam ze Jus jest juz gotowy do wykścia.
-Idziemy?- zapytalam- nie odpowiedzial nic tylko wziął klucze i wyszedł z domu nawet na mnie nie patrzac.
Kurwa ciekawe co sie stało bede probowala to z niego wyciagnac.

                         Justin
Po tym jak Selena wyszla do łazienki zaczą dzwonic moj telefon dostalem telefon od Lukasa ,że mamy dzisiaj akcje o północy. Wkurwiłem siw na maksa bo chcialem spedzic wolny czas z moja sziewczyna ale nie oni zawsze musieli cos wymyslic. Tak wiec ubralem siw i czekalem jak wyjdzie z łazienki. Dlugo nie czekałem bo po chwili wyszła z lazienki i o kurwa. Wygladała zajebiście jej nigi w tych spodenkacg najchetniej wzial bym ja tu i teraz tak jak stoi.
-Idziemy?-zapytala-a ja nie odezwalem sie tylko odrazu wyszedlem nie zwracajac na nic uwagi.
Wsiadlem do samochodu i czekalem az tu przyjdzie.
-Dobra mow co sie dzieje-zapytala odeazu po tym jak wsiadla do samochodu
-Nic-warknąlem.
Kurwa nie powinienem ie do niej tak odzywać ale nie moha wina ze mam nerwa jak nie wiem co.
-Powiec mi co sie dzieje a nie na mnie warczysz. Bo przypominam ci ze nic ci nie zrobilam-powiedziala podenerwowana
Nie no nie wytrzymam z nią zaraz nie
-KURWA MAĆ SELENA ZAMKNIJ SIE DO KURWY WKONCU-wybuchnąłem chociaż tego wcale nie chciałem.
Patrzylam na mnie zawiedziona wkurzona nie potrafilem nic wyczytac z jej oczu.
-Zatrzymaj samochód-powiedziala
-Nie nie zatrzymam-odpowiedzialem ale po chwili znalezlismy sie na czerwonym światle a ona wyszla a wsumie wybiegl
-SEL STÓJ NIE IDZ NIGDZIE-krzyczalem ale ona na nic nie reagowala

piątek, 8 stycznia 2016

Rozdział 8

-Córeczko jedziemy na wycieczke do Rzymu jedziesz  nami?-zapytal mnie tata-Nie zostane w domu bo ide z Kels na impreze. Na ile jedziecie?-spytałam
-Na 2 tygodnie kochanie. Pieniądze będziesz miała na karcie kredytowe-powiedzieli z uśmiechem i wyszli z domu.
Ale fajnie chata wolną imprezy i robienie co tylko chce.
                  Tydzzień później
Szykkuje sie na impreze a nagle dzwoni telefon
-Dzien dobry tutaj Amanda Growen ze szpital pani rodzice mieli wypadek wjechała w nich ciężarówka nie żyją. 
Wypuściłam telefonz ręki i osunełam się na ściane.
-NIE NIE DLACZEGO TO NIE PRAWDA-krzyczałam.
 Odwrociłam się i zobaczyłam dwoje ludzi idacą do mnie byli cali we krwi
-Selena to twoja wina przez ciebie nie żyjemy-mowili. Zaraz to moi rodzice-Nienawidzimy cie wszystko twoja wina-powiedzieli i zaczeli wbijac mi nóż w klatke piersiową. Po chwili byla już tylko ciemność.

-Selena obudź sie hej już wszystko dobrze-mówił ktoś zaraz zaraz to Justin
-To moja wina wszystko to przezemnie rozumiesz?-powiedzialam i wtuliłam sie w niego
-Ciśś.... już dobrze to tylko sen-uspokajał mnie głaszcząc po plecasz. 
Boże to dzisiaj pogrzeb rodziców musze sie ogarnąc.
Wstałam z łóżka ale byłam naga wiec szybko złapałam koszulke Justina i ją na siebie nałożyłam sięgala mi do połowy ud.
-Gdzie idziesz?-spytał zmartwiony Justin-Pod prysznic i na pogrzeb-powiedziałam a gula w gardle dawala o sobie znać wiec szybko poszłam do łazienki. Zdjęlam koszulke i weszlam pod prysznic namydlilam cialo po czym spłókałam piane i wyszlam do pokoju owinieta w sam ręcznik. Justin siedział na łóżku i caly czas na mnie patrzył nie odzywajac się słowem. Z szafki wyjełam czarną sukienke z koronką na plecach do tego tego samego szpili na platformie czarny stanik i stringi zdjęłam z siebie ręcznik na oczach Justina i zaczełam się ubierać. Czułam na sobie jego palacy wzrok ale go zignorowałam dopóki nie poczułam jego ciepłych rąk na swoich biodrach. Znieruchomiałam i cała się spiełam.
-Pięknie wyglądasz-powiedział sunąc rękami w strone moich piersi
-Justin nie prosze-powiedziałam nie miałam na nic ochoty-Taka piękna mowił i przysówał się jeszcze bliżej do mnie.
-Justin napawde nie prosze zostaw mnie nie rozumiesz?-mowiłam coraz szybciej i bylam coraz bardziej wystraszona-Oj daj spokuj Selena szybki numerek nikomu nic się nie stanie-próbował mnie przekonać. 
Co kurwa?! Czy on ma mnie za jakąś dziwke? Nie no nie wieże jak on może.
-CIEBIE CHYBA POJEBAŁO CZŁOWIEKU MASZ MNIE ZA JAKĄŚ DZIWKE? JA SIE SZYKUJE NA POGRZEB A TY SIE DO MNIE DOBIERASZ?WIESZ CO DAJ MI SPOKUJ-krzyczałm po czym wziełm ubrania poszłam do łaziemki ubrałam się zrobiłam makijaż i wlosy spakowalam do torebki potrzebne rzeczy po czym wyszlam nie zwracając na niego uwagi.
Gdy schodziłam słyszalam jak z pokoju dochodzi dzwiek szkla zignorowałam to.
-Selena chodz na śniadanie- powiedział milo Alex Nie dzieki nie jestem głodna-warknełam
Alex spojrzal sie na mnje zdziwiony a ja poprostu ubralam się i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Po wyjsciu poszlam do kwiaciarni kupić kwiaty po czym ruszylam na cmetarz. Bylo tam już kilka osob  ktore podchodzily i skladali mi kondolencje. Narazie trzymalam się dobrze dopuki nie zobaczyłam Kelsy stala z boku i czekala aż ludzie odejdą odemnie.
-Przepraszam-powiedzialam do jakiej kobiety po czym podeszłam do niej.
- Jak mogłas tyle czasu się do mnie nie odzywać co?! Nie bylo cie wtedy kiedy najbardziej cie potrzebowałam. Kiedy byłam zgwałcona kiedy straciłam rodzicow. A teraz śmiesz tu przychodzic i normalnie sie zachowywac?! WYPIERDALAJ Z TAD NIENAWIDZE CIE ROZUMIESZ TAK NIE ZACHOWUJA SIE PRZYJACIÓŁKI!-krzyczałam i plakalam jednoczesnie-Idz z tad nie chce cie widzieć-odeszłm w strone trumny a Kels poszla do domu. Nenawidze jej poprostu nienawidze.
Gdy pogrzeb się skonczyl makijaż mialam caly rozmazany. Wszyscy już poszli a ja zostałam przy grobie rodzicow.
-Przepraszam was moglam jechać z wami wtedy bylibyśmy na zawsze razem kocham was tak bardzo. Nie wytrzymałam i wyciągnelam z torebki żyletke i zrobiłam pare ciec ppo czym wstałam i szłam niewiadomo gdzie. Chodziłam i doszłam do jakiegoś baru i zaczełam topić smutki w alkoholu.


                                            Justin
Ja pierdole po tym jak Selena wyszła wkurwiona z domu zszedlem na dół do chlopaków.
-Wyspałeś się-powiedział z cwaniackim usmiechem i poruszyl brwiami Alex
- Tak wyspałem się -parsknąłem
- Nie byliście wczoraj za cicho- mowił-Nikt nie kazał wam słuchać. Zazdrościsz?-odgryzlem się
-A tak wogole to co jej dzisiaj bylo co jakaś taka humorzasta jest. Ty może ona jest w ciązy??-powiedział wystraszony
-Ciebie chyba kurwa pojebało-powiedziałem już  podenerwowany-Pokłóciliśmy się dzisiaj nawet ostro i wyszla na mnie wkurwiona jak nie wiem co. A teraz jest na pogrzebie. Ale najgorsze jest to że zachowałem się jak kutas. Kurwa zjebalem a tak mi na niej zależy.
-Stary jak przyjdzie to ja przeprosisz dasz buzi i bedzie po kłopocie-oznajmil
- tylko że ona taka nie jest. Nie bedzie tak łaatwo-powiedzialem zmartwiony po czym poszedłem usiąsc na fotel i zaczołem ogląadac telewizje.


                                           ********
Kurwa Selena powinna być w domu parenascie godzin temu bo nie wierze w to żeby pogrzeb trwał aż do 23.49. Zaczołem panikować i chodzić po salonie w te i wefte.
- KURWA JUSTIN SIĄDŻ NA DUPE ZARAZ WRÓCI-krzykną bardzo zdenerwowany Lukas.
-Czlowieku jest północ a jej nie ma w domu jak ty byś sie zachowywal jakby twoja dziewczyna zniknela pare dni po gwałcie i po pogrzebie własnych rodziców co??
Gdy chcial odpowiedzieć uslyszeliśmy że ktoś wchodzi do domu. Szybko pobiegłem do przedpokoju i zobaczylem wchodzącą a raczej zataczającą się Selene.
-Jezu kochany jesteś wreszcie cholernie sie martwiłem-chcialem ją przytulić ale mnie odsuneła.
-Nie do.. tykaj...m..n.ie- tylko tyle zdołala wydusić-Znajdz sobię inna dziwke....d..o piepsenia-wybełkotała.
-Co ty pierdolisz?! Jesteś na mnie zla za ranek tak. Przepraszam cie za to naprawde.
-Daruj sobie naprawde ide spac a jutro wracam do siebie-chciała już odejść ale chwyciłem ja na zadgarstek a ona sykneła. Zaalarmowany podwinelem rękaw i zobaczyłem świerze cięcia na jej rękach nie wytrzymałem już i wybuchlem.
-CZY TY JESTEŚ POJEBANA KOBIETO-darłem się na caly dom-JAK CHCESZ SIE ZABIC TO PRZYNAJMNEJ ZASTRZEL SIE SKOCZ Z DACHU ALE NIE TNIJ SIE NIE ROZJMIESZ ŻE KRZYWDZISZ MNIE TYM. MYŚLISZ ŻE RODZICE BY CHCELI ABYŚ SIĘ CIEŁA?-krzyczałem tak głosno że już reszta zespołu wyszla z bronią 
-Co się dzieje?- zapytał Bruce- Zapytaj się Justina nagle zaczą krzyczeć na Sel-powiedział Lukas.
-Ona znowu sie cieła japierdole to wszystko kurwa mam tego dosyć-powiedzialem i wybieglem z salonu do pokoju.


                                              Selena
-Chłopaki moglibyście coś dla mne zrobić ?-zapytalam-Jasne-odpowiedzieli
-Chodzi o to że ja nie potrafie sobie z tym poradzić poprostu nie moge pomuszcie mi prosze niechce go już krzywdzić zbardzo mi na nim zależy-mówiłam placząc
-Pomoźemy ci-odpowiedzieli zgodnie-Dzieki. A i jeszcze jedno możecie jutro wybyć z domu na caly dzien chce przeprsić Jusa-poprosilam. Spojrzeli na siebie i skumali o co chodzi.
-Yyy.. tak jasne z samego ran a nas nie ma macie czas do wieczora albo do nocy dla siebie-powiedziaLukas.
 Wstałam i dalam każdemu buziaka w policzek i poszlam do łóżka przytulilam sie do Justina i zasnełm.






                        Z GÓRY PRZEPRASZAM ZA BŁEDY

CZYTASZ= KOMENTUJESZ!!!!

środa, 6 stycznia 2016

Rozdział 7

          Notka pod rozdziałem!!!!!

Obudziły mnie promienie słoneczne wdzierające sie do mojego pokoju. Otworzyłam oczy i zoaczyłam leżącego Justina obok mnie .
-Co ty tu robisz?-o nie tylko nie to -Boże czy my uprawialiśmy sex?
-Selena spokojnie uspokuj sie tak zrobiliśmy to ale nic ci sie nie stało. Nie skrzywdze cie-tak nie skrzywdzi mnie a kto mnie bzykał co?
-Nie nie nie nie nie to nie możliwe nie-wstałam z łóżka razem z kołdrą ponieważ byłam naga pobiegłam do łazienki i opadłam na kafelki zanoszać się płaczem. Wstałam i ubrałam szlafrok i podeszłam do kosmetyczki po żyletke.
-SELENA OTWÓRZ DRZWI DO CHOLERY NIE ROB NIC GŁUPEGO-krzyczał i nie przestawał walić w drzwi.
Chwyciłam za żyletke przyłożyłam ją do nadgarstka i przejechałam ostrzem po skórze. Syknęłam głosno.
-Selena wywarze srzwi otwieraj-boże czy on musi tak dramatyzowac nic mi sie nie stanie.
Przejechałam żyletką jeszcze dwa razy i gdy chciałam to zrobić jeszcze raz Justin wpadł do łazienki razem z drzwiami.
-KURWA POJEBAŁO CIE DEBILU-japierdole on jest pojebany kurw czy co.
-Selena co ty kurwa zrobiłaś-krzykną tak że aż podskoczyłam -pakuj sie jedziemy do mnie-powiedział wkurwa jedziemy do mnie nie zostaniesz sama nawet na sekunde-oznajmił wystraszony
-Chyba cie pojebało bigdzie nie jade to jest muj rodzinny dom mam tu wszystko.-jak on kurwa może ledwo go znam.
-Selena teraz i koniec- prawie wykrzykną. Jaki on ma tupet kim on jest co?
-Dobra-fuknęłam
Podeszłam do szafy wyciągnęlam wszystko co było i wrzuciłam je do walizki. Reka bolała jak chuj ale to ignorowałam. Zeszłam na dól a Justin już na mnie tam czekał bez słowa wyszłam i zamknęlam dom i ruszyłam do samochodu. Po chwili wsiadł do niego bez słowa Justin widac że jest wkurwiony. Jechaliśmy w ciszy. Kiedy dojechaliśmy do domu wysiadłam i ruszyłam w strone domu.
-Cześć chłopaki sorki za taką wizyte ale Justinowi  odjebalo i powiedział że będe tu mieszkać chociaż wcale tego nie chciałam-powiedziałam na jednym wdechu.
Chłopcy na mnie spojrzeli i uśmiechnełi sie do mnie miło.
-Super wkońcu Justin przestanie zachwowywac sie jak mała kurwa mi tak pasuje-powiedział Lukas a reszta chłopaków kiwneła głowami i mnie przytulili.
-Kurwa twoja ręka-spojrzałam na nią była cała we krwi.
-A to to nic takiego-odezwałam sie
Usłyszeliśmy otwieranie drzwi i do salonu wszedł Justin
-Musimy opatrzeć twoją ręke-powiedział wskazujac na krwawiącą rane.
-Nic mi nie bedzie-odburknęłm rozzłoszczona myśli że mu wszystko bedzie.
-Przestań zachowywać sie jak..-ciekawe za jaka mnie ma?
-Śmiało dokończ jak co jak kurwa dziwka ktorą ze mnie zrobiles co?
Co nagle zabrakłoz mu śliny w gębie a jezyk schowalą w dupie? Śmieszne.
-Przestań zachowywać się tsk jak powiedziedziałas. Myślisz że czemu cie zgwałcili co bo ubierasz i zachowujesz się jak dziwka. Czemu jesteś sierota co bo wolałas iść imprezować niż spędzać z nimi czas.
Stałam tam oniemiał a chłopacy patrzyli raz na mnie raz na Justina.
Podeszłam do niego zwinęłam dłonie w pięść i przyjebałam mu z całej siły
-Nikt rozumiesz nikt nie będzie tak o mnie mowi rozumiesz mnie kurwa-powiedziałam i jeszcze raz go walnęlam. Wszyscy stali nie wiedząc co mają zrobić Justin stał wkurwiony a chłopacy w oczach mieli iskierki radości. Ja byłam mega wkurwion mjałam ochote go rozjebac. Otrząsnełam sie i ruszyłam biegiem na gore i weszłam do jakiegoś pokoju rzuciłam sie na łóżko i zaniosłam sie płaczem. On ma racje to wszystko to moja wina gdybym normalnie sie ubrała nie zgwalcili mnie jakbym z nimi pojechała ja też bym umarła i bym ich teraz miała.

                                       Justin

Stałem oniemialy potym jak dostalem dwa razy od Seleny w twarz. Chlopaki caly cza mieli ze mnie beke a ja mialem ochote ich rozjebac po koleji każdego.
-No ale se laske znalezłes-zaśmiał się Alex-zmrozilem go wzrokiem. Kurwa zawsze musze coś odjebać jak raz mi na kimś zależy zawsze coś zjebie.
Nagle przypomniałem sobie o Selenie i o tym że krwawi.
-Kurwa chłopaki przynieście mi apteczke do mojego pokoju szybko-pobieglem do pokoju gdzie powinna być.
Wbieglem do srodka a Sel leżala na łóżku a cała pościel była we krwi.
-Selena chodz do łazienki musimy opatrzeć rane-byłem cholernie wystraszony
-Zostaw mnie nie chce wszystko to moja wina. Miałeś racje jestem dziwką nie zasługuje by żyć-mowiła ze łzami w oczach .
-Kobieto co ty mowisz jesteś wspaniała przepraszam że to powiedziałem nie chcialem chodz ze mna-akurat w tym czasie do pokoju weszli chłopcy z apteczką spojrzeli zdezorietowani na sytuacje ktora sie odgrywała a Lukas po chwili się odezwał
-Chlopaki idzcie z tad ja z nią porozmawiam wszystko będzie dobie Justin-powiedział i usiadł na łóżku-Justin bedzie dobrze. Podnisłem się i wyciągnęlem chłopakow z pokoju i ruszylem do salonu.


                                            Selena

Siedziałam na łóżku bez żadnej checi do źycia.
-Selena musze ci coś powiedzieć to nie bedzie zbyt miłe ale to jest życie moje Justina i reszty chłopaków. Szczerze mowiac nie wiem od czego zaczac ale zaczne od początku-powiedział zdenerwowany-tylko prosze nie gniewaj sie na mnie po tym co uslyszysz
-Dobrze obiecuje-powiedziałam kurde co to może byc??
-Wiec tak-zaczą- pierwszego dnia jak cie zobaczyłem myślałem że jesteś dla Justina zwykła kurwą do łóżka i tak cię też traktowałem i przez to prawie mnie nie zabił-zasmiał sie-i wtedy zdałem sobie sprawe że taka nie jesteś i po mimo tego co przeszłaś jesteś masz chęc żeby rozmawiac i życ pomimo tego ile razy pró owałas sie zabić.-powiedział wystraszony- I za to cie przepraszam i obiecuje sie tak nie zachowywac wybaczysz mi-spytał w nadzieją w głosie
-Lukas penie że tak ale to tylko dlatego że cię lubie-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Dziękuje ale zaczynam dalej. Nasza grupa my tworzymy gang. Jesteśmy bardzo niewezpieczni i mamy mnustwo wrogów. Justin jest szefem.
Co kurw?! Przecież nie to nie możliwe. No tak wygląda na typowiego badboya ale żeby gang. Kurwa w co ja sie wplątałam.
-Mow dalej-pognaliłam
-Wiec tak to co ci sie stało ten kto cie zgwałcił zacząlem pewne śledztwo nikt o tym nie wie ro bedzie tajemnica. Wydaje mi sie że wiem kto cie zgwałcił Selena-powiedział poważnie
-Co kurwa kto to-spytałam przerażona
-To Luke nasz znaczy Justina najwiekszy wróg.
Słuchałam go bojąc sie co teraz będzie to koniec osoba na ktorej mi zależalo okłamała mnie.
-Zrób coś dla mne prosze zostań tu i ani waż sie z tąd wychodzić dopuki cie nie zawołam albo coś sie stanie-spojrzałam mu w oczy
-Obiecuje.
 Wstałam i wyszłam z pokoju i weszłam do salonu gdzie siedziała reszta.
-Justin-powiedziałam poważnie
-Jezu martwilem sie o ciebie-podszedł i chciał mnie przytulić ale sie odsunęłam spojrzał na mnie dziwnie. Zaczynamy zabawe.
-Nie dotykaj mnie brzydze sie tobą okłamaleś mnie liczyłam na ciebie ufałam ci a ty mi nie powiedziałeś kim jesteś jak mogłeś-spytałam ze łzami-jak mogleś
-O co ci do kurwy chodzi kobieto?!
-Co pan szef gangu nic nie wie?-spytałam z ironią
-Z kąd.. Selena to nie tak chciałem ci powiedzieć zależy mi na tobie nie rozumiesz myslisz że jak by mi na tobie nie zależalo uratował bym cię. Nie zostawiłbym cie żebyś sie wykrawiła.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś co dlaczego nikt mi nie powiedział co? Też mnie uważacie za dziwke -spojrzałam na chłopaków-pięknie nawet na mnie nie spojrzą
-Wiecie co mam was w dupie dajcie mi spokuj nienawidze cie Justin rozumiesz-powiedzałam zalałam sie łzami i wybiegłm z domu. Nagle mi się przypomniało że justro pogrzeb rodziców. Boże.
Nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła odwróciłam się i zobaczyłam Justina. Jak biegnie odwróciłam się i ruszyłam biegiem jak najdalej z tąd.
-SELENA, SELENA-wołał jak oszalały i nagle poczułam czyjeś ręce oplatające moją talie. I zostałam gwałtownie odwrócona. Natknęłam sie na brązowe oczy Justina.
-Zostaw mnie w spokoju nie chce cie znać ufałam ci rozumiesz. Nawet...-nie dokoknczyłam z obawy że tego nie odwzajemni.
-Nawet co? Dokończ prosze-błagał z nadzieją jakby wiedział o co mi chodzi.
-ZAKOCHAŁAM SIE W TOBIE KUTASIE KURWA KOCHAM CIE JAK NIKOGO INNEGO. Zakochałam sie w twoich oczach w ustach chciałabym muc cie całowac i budzić sie codziennie obok ciebie.Rozumiesz?-mówiłam płacząc.
Patrzył na  mnie z szeroko otwartmi oczami i nagle bez ostrzeżenia wpił się w moje usta. Jego usta były cieple i mile. Najpierw całował mnie delikatnie a potem zacząl robić się brutalniejszy oplotłam rękami jego szyje stanełam na palcach i pogbiłam pocałunek. Polizał usta prosząc o dostęp na co otworzyłam usta a nasze jezyki walczyly o dominacje. Odsuneliśmy sie od siebie przez brak tlenu.
-Kocham cie-powiedział z usmiechem-chce z tobą być zostaniesz moją dziewczyną? Bede cie chronił aż do śmierci-powiedział
-Tak zostane. Też cię kocham. Justin kochaj się ze mną-powiedziąłam pewna siebie.
-Jesteś tego pewna?-pokiwałąm głową-Chodz-pociągną mnie w strone domu a już po chwili staliśmy pod drzwiami nie mogąc złapać powietrza ze zmęczenia. Po chwili gwałtownie wpiłam sie w jego usta. Justin otworzył drzwi z kopniaka ne interesowało nas to że chłopacy wpadli wystraszeni. Calowaliśmy się namiętnie kierując się na góre co chwile strącając coś z szafek. Weszliśmy schodami do pokoju Justina i zostałam rzucona na łóżko.
-Napewno chcesz to zrobić?-pokiwałam twierdząco głową.
 Justin zdją ze mnie bluzke nie pozostałam mu dłużna i zdjelam także jego koszulke. Na widok jego klaty i tatuaźy zaparło mi dech w piersi.
-Piękne-powiedziałam obrusowywując każdy tatułaż po kolei. Justin wpił się w moje usta zjeżdzając pocałunkami na moje piersi włożył ręke pod plecy i odpią mi stanik. Po chwili wziął do buzi mojego twardego sutka. Wygięłam plecy w łuk
-JUSTIN-krzykęłam w tej chwili nie obchodziło mnie to że na dole są chłopacy. Poddałam się przyjemności.
 Justin odczepił sie od mojej piersi i wziął do buzi drugą. Jęknęłm. Po chwili odpią guzik od moich spodni i je zdją miałam na sobie tylko majtki. Jus powoli zdejmował moje majtki po czym leżalam przed nim całkiem goła. Zarumieniłam się a on musiał to zauwarzyć.
-Jesteś piękna-powiedział i gwałtownie włożył we mnie dwa palce.
-Jus..ju..stin boż.e- poruszał palcami bardzo szybko a ja krzyczalam i wiłam się pod nim z rozkoszy. Poczułam że zbliża się orgazm a wtedy on przyśpieszył swoje ruchy po chwili doszłam z krzykiem. Justin nie tracąc czasu zdją spodnie razem z bokserkami przysuną się gdy chciał we mnie wejść odsunęłam się. Spojrzał się na mnie dziwnie
-Wszystko dobrze-pokiwałam głową na tak-Chodz tu i połóż się-powiedziałam podniecona.
Posłuchał się mnie i położył się w wyznaczonym miejscu. Ja natomiast odsunęłam się na wysokość jego kolegi i postanowiłam się z nim podraźnic. Najpierw polizałam jego główke. Sykną podniecony. Po czym wzięłm go całego do buzi i podrażniłam delikatnie zębami.
-SELENA-wykrzykną. Uznałam że jest mu dobrze zaczęlam ruszać głową szybcie a on jęczał. Poruszałam jeszcze pare razy i poczulam jak justin spóścił sie. Szybko wszystko połknęłam wyczyscilam jego xzłonka do końca i podniosłam sie.
-Jezu to bylo... bylo boskie-powiedział i odwrócił mnie tak że byłam pod nim a on szybko we mnie wszedł. Jęknełam głosno. Justin poruszał się szybko a nawet bardzo szybko. Nawet nie wiedziałam że krzyczałam dopuki mnie nie uciszył. Zaczęlam dochadzić.
-Dojdz dla mnie kochanie. Kocham cie-powiedział i tak jak mowil zrobiłam. Doszłam z krzykiem a Justin chwile po mnie.
-Kocham cie-powiedział
-A ja ciebie kocham-oznajmiłam z prawdą. Przytulilam sie do niego i zasnęłam.



                         MOI DRODZY MAM NADZIEJE ŻE PODOBA WAM SIĘ MOJE FF. PROSZE O KOMETOWANIE.
XXX

czwartek, 31 grudnia 2015

Rozdział 6

                                        Justin

Rano obudziłem się obok Juls. Wstalem z łóżka i odrazu się ubrałem i zeszłem na dół do chłopaków.
-Siema-przywitałem się radośnie
-Siema Justin nie byłeś z Juls zbyt cicho w nocy spać nie nie mogłem-oznajmił z cwanickim uśmiechem Lukas-troche ciszej następnym razem.
-Sprzet tam gdzje zawsze?- zapytalem olewając jego glupie uwagi
-Taa po co ci? Spytał unosząc brwi
-Musze kogoś sprawdzić powiedziałem i odrazu wyszwdłem z salony nie zwracając uwagi na głupie miny chlopaków. Wszedłem do piwnicy odpaliłem sprzęt wpisalemSelena Gomez.
Wyswietliło mi sie wszystko o niej gdzie mieszka i inne ciekawe wiadomości. Wyłaczylem laptopa  i wyszedłem z piwnicy ubrałem sie i wyszedłem z domu nie reagując na wołania chłopaków. Wsiadłem do samochodu odpaliłem go i ruszyłem. Po drodze zastanawiałem sie jak mam się zachować i jak Selena się zachowa. Z osobą zgwałconą trzeba obcodzić sie spokojnie. Wiem to bo moja siostra była kiedyś zgwałcona a tego kutasa nie znaleziono. Miała tylko 15 lat a przeszla tyle że nie wytrzymała i podcięła sobie żyły a ja nie przyjechalem na czas. Nigdy sobie tego nie wybacze. Wkoncu podjechałem pod jej dom wysiadłem z samochadu podszedłem do drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem. Nikt nie odpowiedział więc postanowilem chwycić za klamkę. O dziwo drzwi były otwarte wszedlem do środka nikogo nie było w salonie ani kuchni.wszedłem po schodach na piętro i zobaczylem otwarte drzwi do do pokoju chyba Sel. Gdy weszlem do środka nikogo nie bylo ale zaciekawiony postanowiłem wejść do łazienki wszedłem i zobaczyłem Selena leżała na kafelkach w samym ręczniku z podciętymi żyłami. Kurwa. Wzięłem ją na ręce i położylem ją na łóżku zdjęlem pasek ze spodni i zrobiłem opake uciskową po czym sprawdziłem puls. Po sprawdeniu pulsu wziąlem telefon wybralem numer Lukasa odebrał po drugim sygnale.
- Hej bro- odezwał sie wesoły- Co tam?
-RUSZ KURWA DUPE I PRZYJEŻDZAJ POD DOM GOMEZ I WEŹ COŚ DO TAMIWANIA KRWI SZYBKO-krzyknąlem i odrazu sie rozłaczyłem
-Selwna kurwa obudz sie już Selena teraz nie rób mi tego prosze nie zostawiaj mnie.
Po jakichś 5 minutach usłyszałem Lukas
-Stary co się stało?-Kurwa-tylko tyle zobaczył jak zobaczył bladą Selen-
-Idz po wode i wyjmij z szafy troche jej ubrań zabieramy ją do nas- powiedzial spankikowany.
Zrobiłem to co kazał i ruszyliśmy do samochodu.
-Justin czy to nie ta laska co była u nas ostatnio-zapytał zdziwiony
-Tak  to ona wszedłem do domu nikogo nie bylo to poszedłem do jej lazienki i wtedy ją zobaczyłem. Jakby coś jej się stało nie wybaczył bym sobie tego nie po tym co stało sie z Jazzy.
-To co się z nią stało nie było twoją winą zrozum to wkoncu.
Podjechalismy pod dom weszlismy do domui krzyknąłem
-Zrobić miejsce juz
Polożyłem ją na stole i polałem zimną wodą
-Co się dzieje?-usłyszałem


                                         Selena

Poczułam zimną wode na swoim ciele odrazu sie ocnkęłam.
-Co się dzieje?-zapytałam drżąc z zimna-Gdzie ja jestem?
Byłam zdezorientowana ostatnie co pamiętam to jak brałam kąpiel u siebie w domu a tu nagle budze sie w jakimś domu a naokoło mnie stoją faceci których nie znam.
-Selena spokojnie to ja Justin jesteś u mnie w domu a to są Lukas,Marco,Alex i John.- powiedzialem zdezoriętowanej Selnie.
-Czemu tu jestem co się stało?- nie wiem co ja tu robie jestem obolała wszystko mnie boli dosłownie wszystko.
-Znalazłem cie w łazience u ciebie leżałas blada na kafelkach z podciętymi żyłami gdyby nie ja nie było cię tu teraz-oznajmił przestraszony. O kurwa pamiętma tylko że ja nie chciałam i nie chce żyć jestem do dupy po co mam żyć dla kogo? Kelsy uciekła odemnie na imprezie i tyle ją widziałam.
- Możemy porozmawiać w cztery oczy Justin?-spytałam. Chciałam mu podziękować i się pożegnać bo nie chce już żyć.
-Pewnie. Chodz do mojego pokoju na góre- oświadczył zszedł z krzesła i poprowadził mnie do gory.
Wow tzeba przyznac ma gust pokuj był piękny. Sciany czarno szare do tego czarne szafy i wielkie łóżko.
-O czym chciałas rozmawiać?-znapytał podnosząc brew do góry.
-Chciałam ci podziękować za uratowanie mnie chociaż nie chciałam żebyś to zrobił. Chce się z tobą także pożegnać. Nie zobaczysz mnie już nigdy więcej- chciałam wyjść z pokoju ale złapamnie za nadgarstek. Syknęlam głosno. Że też musiał złapać za ten nadgarstek.
-Co ty chcesz zrobic?-zapytał wystraszony
Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam
-Po co mam żyć co dla kogo co nic mi nie wychodz.JUSTIN ON MNIE ZGWAŁCIŁ ZOSTAŁAM ZGWAŁCONA NIE WIESZ CO TO ZNACZY NIC NIE WIESZ-krzyczałm a nawet nie zauwarzyłam że łzy płyną mi po policzku.
On nic nie rozumie nie wie jak to jest nikt nie wie. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie dzwięk telefonu.
-Halo-powiedziałam zdziwiona że ktoś o tej porze dzwoni.
-Dzień dobry mowi Vanessa Green dzwonie ze szpitala mam dla pani zła wiadomość Państwo Gomez mieli wypadek samochodowy wjechał w nich tir nie żyją
Tylko tyle zrozumiałam a telefon wypadł mi z rąk a ja upadłam razrm z nim.Kobieta mówiła coś jeszcze ale jej nie słuchałam. Dlaczego ja?
-NIE DLACZEGO ONI DLACZEGO-krzyknęłam i ruszyłam w stronedrzwi i wybiegłam.Justin nie zdąrzył mnie złapać wybiegłam na korytarz i poczułam pare rąk łapiących mnie w pasie.
-Selena co się stało uspokuj sie.
 Nic do mnie nie docierało szarapłam się i krzyczałam
-ZOSTAW MNIE PROSZE ZOSTAW
Moje krzyki wystraszyły chłopaków bo przybiegli wystraszeni.
-Co tu sie do kurwy dzieje?!- usłyszałem zdziwiony głos Lukasa
-Nie wiem rozmawialiśmy normalnie odebrała telefon i uciekla mi z płaczem a teraz nie może się opanować- Selena co się stało?
-Nie mam ich już nie mam nikogo jestem już sama- płakała-KURWA PUŚĆ MNIE .
Boże co ja teraz zrobie nie poradze sobie bez nich nie mam po co życ nie mam dla kogo żyć.
-Kogo nie ma uspokuj się i powiedz nam spokojnje.- powiedziałem powoli ją puszczając. Była za słaba i upadłam na podłoge. Podniosłem ją i zaprowadzilem do salonu.
-Mo..moi ro...rodzice o...ni mieli wypadek i nie żyją-powiedziałam i znowu zaczęłam płakać. Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Zaniosłam się jeszcze wiekszym płaczem.
Nie dość użalania się nad sobą. Koniec z tym.
-Justin puść prosze- rozkazałam spokojnie
Posłuchał mnie i spojrzał na mnie dziwnie. Wstałam spojrzałam na chłopaków.
-Chłopcy dzięki za wszystko naprawde ja spadam-powiedziałam im a oni spojrzeli na mnie jak na wariatke.
-Seleba nie sadze żeby to był dobry pomysł- powiedzieli wszyscy zgodnie.
-Pojde do domu naprawde nie będe sprawiać wam kłopotu naprawde dzięki. Obiecuje wam że więcej mnie nie zobaczycie- powiedziałam z powagą.
Podeszłam do Justina i dałam mu buziaka w policzek
-Żegnaj Justin i dziękuje za wszystko-powiedziałam powstrzymując łzy i wyszłam z domu.
Szłam ulicą w srone mojego rodzinnego domu. Tylko że teraz nie bedzie to ten sam dom bez moich rodziców będe sama. Postanowiłm zadzwonić do Kelsy. Pierwszy drugi sygnał i nic kompletnie nic zero jakiegokolwiek kontaktu od czasu imprezy. Pewnie wyrwała jakiegoś faceta i pieprzy sie z nim wtedy kiedy ja jej najbardziej potrzebuje.
Weszłam do domu a łzy same popłynęly mi z oczu. Ruszyłam do sypialni rodzicow po drodze jeszcze wzięlam zdjecie moich rodziców położyłam się na lóżku i zasnęlam.

                                             Justin

Siedzialem z chłopakami z salonie bijąc sie z własnymi myślami.  Może pojechać może nie sama mówiła że nie zobacze jej nigdy wiecej. Kurwa zależy mi na niej i to bardzo.
-Co tak siedzisz bro?-zapytał zmartwiony Lukas- Chodzi o tą kurwe?.
Kogo?! nie zna jej a śmie ja tak nazywać?!
-Lukas zamknij. Kurwa. Morde.-odrzeklem podkreślając każde słowo dokładnie.
-Bieber wyluzuj stary nic złego nie powiedziałem-tłumaczył sie Luksa-To tylko kolejna laska do łóżka. Nic nie poradzisz na to że ktoś był szybszy i ją bzykną-powiedział.
-Nawet nie waż sie tak kurwa mówić nie znasz jej nikt z was jej kurwa nie zna. Czuje sie za nią odpowiedzialny po tym co stało sie z Jazzy. Nie chce stracić kolejnej osoby na ktorej mi zależy rozumiesz kurwa?!-wstalem i jak opażony wybiegłem z domu w kierunku mieszkania Sel musze jej powiedzieć że mi na niej zależy. Bardzo mi na niej zależy i zrobie wszystko żeby ją mieć nawet to co robie mnie nie powstrzyma będe ją chroniła. Podszedłem do drzwi i zapukałem.


                                                 Selena

Obudziło mnie pukanie do drzwi niechętnie wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi otworzyłam i zobaczyłam Justina
-Selena pozwól mi...- nie dałam mu dokonczyć bo zamknęłam mu drzwi przed nosem. Jezu niech on przestanie walic w te drzwi. Wkońcu nie wytrzymałam.
-Odjeb sie odemnie coś ci powiedziałam że...- nie dane mi było dokończyć bo poczułam usta Justina na swoich nie wiem czemu ale odwzajemniłam pocałunek. Oplotłam jego szyje rękami a on umieścił ręce na moich udach dając mi znak żeby podskoczyć. Justina język polizał moje usta prosząc o dostęp który dałam mu bez problemu. Nasze języki walczyły o dominacje po chwili poddałam się. Justin posadził mnie na półce i odsuną się odemnie. Niechętnie to zrobiłam nie mogąc unormować oddechu. Przez chwile patrzyliśmy sobie w oczy a on powiedział:
-Selena zależy mi na tobie jak na nikim innym naprawde.-powiedział na jednym wydechu.
Stałam oniemiała  i nie wiedziałam co mam powiedzieć też mi na nim zależy ale...
-Justin ja naprawde lubie cię i zależy mi na tobię ale ja się boję. Naprawde się boje nawet jak mnie teraz dotykasz boje sie że mnie skrzywdzisz. Przepraszam-powiedziałam zrospaczona.
-Nie skrzywdze cię nigdy jesteś dla mnie za bardzo ważna. Pomogr ci przez to przejść rozumiesz? Pozwolisz mi?
Nie.
-Tak prosze tylko jak powiem stop przestań dobrze?-Obiecujesz?-zapytałam przerażona
-Obiecuje-powiedział i podszedł do mnie ostrożnie nachylając sie muskając ustami moje.
Zastygłam w  bezruchu a Justin się odsuną
-Spokojnie zamknij oczy rozluźnij się jesteś spięta.
poszłam za jego radą i zaczęlam go całować. Musze przyznać całował cudownie po chwili zjechł pocałunkami na moją szyje. Jęknęłam cicho i poczułam jak Justin się uśmiechną. Podniusł mnie z szafki i ruszył w strone mojej sypialni i położył mnie na łóżku. Znowu zaczą mnie całowac znowu po szyi.
-Mogę?-zapytał pokazując na moją koszulke i stanik.
Kiwnęlam niepewnie głową. Podniosłam rece żeby mu pomóc a po chwili bylam gola u gory. Justin wziął do buzi jedną pierś a drugą ugniatał w reku. Jęknęlam głosno po chwili zrobił to samo z drugą piersią. Złapałam za jego koszulke i zdjęlam mu ją. Zaparło mi dech w piersich na widok jego gołej klatki i ilosci tatuazy. Justin zaczą schodzic pocaunkami w dól mojego brzuch aż doszedł do moich dżinsów. Popatrzył na mnie z zamiarem zdjęcia ich a ja kiwnęłam głową na tak. Justin odpią i zdją moje spodnie i zaczą od początku całowac mnie od szyji aż doszedł do mojej kobiecości i przez majtki pozostawił pocalunek. Jęknęłam głośno
-Justin-jęknełm podniecona
-Shh wiem wiem kochanie-powiedział z błyskiem w oczach.-Mogę?-zapytał i pokazał na moje majtki
-Ta..tak-wyjąkałam zakłopotana.
Justin ściągną moje majtki i leżałam pod nim całkiem goła. Nie pozostałam mu dłużna sięgnęlam do jego paska i zdjełam go.
Było nie było jestem już troche doświadczona w tych sprawach.
Justin uśmiechną sie cwaniacko i zdja swoje spodnie pozostając tylko w bokserkach przez ktore było widać bardzo duży wzwód. Spojrzałam z przerażeniem na Justina.
-Spokojnie nie musimy tego robić jak nie chcesz-powiedział spokojnie Justin.
-Chce bardzo chce-powiedziałam poważnie i ściągnęłam jego bokserki. Zaparło mi dech w piersi na jego wielkość był ogromny. Justin odsuną sie odemnie i zszedł na wyskokość mojej kobiecości i przejechał po niej językiem wygięłm plecy w łuk i sapnełam. Zaczą ruszać jeźykiem w gore i dół w prawo lewo do tego pomagał sobie palcem.
-JUSTIN B..OŻE TAK!-krzyknęłam bo tylko tyle mogłam wydusić  przez przyjemnośc. Pochwili poczułam jak justin wklada we mnie dwa palce. Syknęlam głosno z bólu.
- Wszystko dobrze?-zapytał wystraszony
-Tak ruszaj-odparłam i rozluźniłam się.
 Justin zaczą ruszać palcami coraz szybciej a ja czułam że zaraz dojde. Musiał poczuć to samo bo wyją ze mnie palce. Jęknęłam niezadowolona.
-Spokojnie kochanie
Kochanie.
Justin sięgną do spodni po portfel i wyciągną z niego prezerwatywe
-Nie Justin biore tabletki-powiedziałam zawstydzona.
-To nawet lepiej. Chej nie wstydz się-powiedziaskładając krótki pocałunek na moich ustach. Odsuną sie i poczułam jego kolege przy moim wejściu po chwili zaczą delikatnie we mnie wchodzi syknęłam z bólu ale jak wszedł  we mnie cała długością zastygł w bez ruchu żebym mogła sie przyzwyczajić do wielkości.
-Możesz ruszać-wysapałam bardzo podniecona
 Posłuchał sie mnie i po chwili poruszał się we mnie. Jezu jak dobrze. Musiał zauważyć że jest mi dobrze bo przyśpjeszył swoje ruchy ruszał bardzo szybko a podniecenie komulowało się w podbrzuszu i po chwili doszłam z Justinem.
-Boże to było cudne- powiedziałam prubując unormować oddech. Justin położył się kolo mnie
-Byłas cudowna i taka ciasna- wymruczał.
-Dziekuje Justin-zlożyłam pocałunek na jego ustach i zasnęłam a on razem ze mną

wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 5

                                              Justin
Stałem oniemiały po tym jak Selena zostawiła mnie napalonego na środku parkietu. Nie rozumiałem jej przecież tanczyliśmy normalnie. Może nie podobam się jej? Pierwsza w życiu laska jaka dała mi kosza.
-Hej bro idziemy załatwić sprawe z Lukiem idziesz z nami?- zapytał z cwanym uśmiechem
-Pewnie Lukas tylko dopije i przyjde do was z resztą chlopaków- oznajmiłem.
Poszedłem szukać chlopaków.
-Ej Marco, Alex, John idziemy szukac Luka musi nam oddac kase za towar.
-Dobra lecimy -powiedzieli na raz chłopacy.
Idąc w strone gdzie mieliśmy spotkać się z Lukasem cały czas zastanawiałem się gdzie poszła Selena co robi i z kim robi.
- Siema chłopaki- powiedział Lukas- Musimy znaleść Luka bo wisi nam hajs za towar a termin miną parę tygodni temu. Musimy go znaleźć i jak nie bedzie miał kasy zabijamy go.
Poszliśmy go szukać ale nigdzie go nie było.
-LUDZIE POMOCY- uslyszeliśmy glos jakiejś laski
-Chłopaki wy idzcie a ja ide z Lukasem zobaczyc co sie stało- rozkazałem chłopaką ruszyliśmy z Lukasem w strone z kąd słychać było krzyki.
-Co sie dzieje?- zapytalem od niechcenia
- Jakaś laska leży  kiblu i sie nie rusza-powiedziala jakaś kurwa wystraszona.
Spojrzałem na tą dziewczyne i oniemiałem. Selena leży pobita na kafelkach.
-LUKAS KURWA PRZYNIEŚ KLUCZYKI I IDZ ODPALAJ SAMOCHÓD TERAZ-krzyknąlem przerażony i wzięłem Sel na ręce
-Z DROGI KURWA NA CO SIE GAPICIE-krzyknąłem jeszcze bardziej wkurwiony staoją i nic nie robią a ona leży tutaj ledwo żywa. Przwcisnąlem sie do samochadu a Lukas odjechał z puskem opon na naszą posiadłość nawet nie zadawał pytań wiedział że na nic nie odpowiem bo jestem raz wkurwiony a dwa zmartwiony.
Kiedy samochód zatrzymał sie pod domem wysiadłem i wziąłem Selene na ręce po czym ruszylem do domu. Wszedłem i odrazu ruszyłem na piętro otworzylem drzwi kopniakiem i położyłem ją na moim łóżku. Zacząłem ją klepać po poluczki i mówić do niej żeby sie obudziła
-Gdzie ja jestem- usłyszałem zaspany głos Seleny
-Spokojnie nic ci nie grozi naprawde już dobrze-powiedziałem spokojnie dotykając jej policzka
- N...nie doty..dotykaj mnie- powiedziała odsuwając sie odemnie i ruszając w strone drzwi ale była zbyt słaba i upadla po pierwszym kroku. Podbieglem szybka i złapałem ją a ona zaczela krzyczeć i szarpać się.
-ZOSTAW NIE DOTYKAJ PRZESTAŃ PROSZE PRZESTAŃ-błagala mnie a łzy splywały jej kaskadami na sukienke
-Hej hej spokojnie nic ci nie zrobie jestes tu bezpieczna. Pamiętasz mnie to ja Justin spokojnie-powiedziałem spokojnie.
- Justin? To ty boże. Odwieź mnie do domu prosze cie ja nie chce tu byc prosze-blagala mnie płacząc
-Selena co się stało powiedz mi pomoge ci naprawde nie masz się co bać- oznajmiłem spokojnie a w duchu aż się grzałem z nerwów.
-Nic chce iść do domu naprawde prosze pozwól naprawde prosze nie chce mieć z wami nic wspólnego dajcie mi spokuj. Czuje sie brudna jestem brudna.CZEMU JA PYTAM SIE CZEMU JA CO POWIESZ MI.
Brudna o co jej chodzi co sie stało nic mi nie mówi a ja się martwie jak nie wiem co sie stalo na tej imprezie ale się dowiem chodzby nie wiem co.
- Selena powiedz ktoś cię skrzywdził? Pomoge ci naprawde.
-ZGWAŁCIŁ MNIE JESTEM BRUDNA TO KURWA WSZYSTKO MOJA WINA KURWA WSZYSTKO JEST MOJĄ WINĄ POMÓŻ MI PROSZE JUSTIN PROSZE.- kzyczała na cały dom aż Lukas zacząl walić w drzwi.
-Lukas nie. Idz z tąd potem porozmawiamy.
-Kto cie zgwałcił powiedz mi spokojnie nic ci nie zrobie-powiedziałem i podeszlem do niej
-Nie nie podchodz. Nie wiem kto nic nie wiem nic nie zrobiłam. Chce do domu prosze zawież mnie tam.
-Dobrze chodz odwioze cie chcesz jakąs bluze albo sie umyć?- zapytałem zmartwiony
-Jak nie sprawie ci kłopotu z miła checią wezme kąpiel- powiedziała cicho- przepraszam nie chce sprawiac kłopotu poprostu odwieź mnie do domu prosze. I zapomnij że mnie kiedykolwiek poznałeś usun mój numer zapomnij pa-powiedziała smutna i wyszła z pokoju. Stałem zdziwiony jej reakcją i nie wiedziałem co mam zrobić. Postanowilem położyć sie na łóżku. Usłyszałem pukanie do drzwi.
-Prosze-powiedziałem od niechcenia
-Hej bro co to była za laska wyszla a w sumie wybiegla z domu jak szalona co jen zrobiłes?- spytał przejety
-Nic chodzi o to że próbowałem jej pomóc i dowiedzieć sie kto ją skrzywdził a ona wyszła.-Kurwa-powiedziałem wkurwiony
-Justin kto to jest?
-Znajoma poznałem ją na portalu nudzilo mi sie i zacząłem do niej pisac potem umuwiłem się z nią na impreze tanczyliśmy ona poszla gdzies i potem już wiesz jak sie potoczyło.
-A co jej się stało czemu byla zapłakana?
-Jakiś kutas ją zgwałcił i pobił była roztrzęsiona i powiedziała że idzie do domu i tyle. Jest Juls w domu?-zapytałe
-Tak dobra spadam pa.
Nawet nie odpowiedziałem tylko odrazu ruszyłem do pokoju Juls.
-Justin kurwa-powiedziała.
Nie dałem jej nic innego powiedzieć tylko odrazy wpiłem jej się w usta. Odwzajemniła pocałunek, zdjełem jej bluzke i spodnie a ona mi koszulk. Zacząłem skladac mokre pocałunki wzdłóż jej szyji jęknęła cicho zdjełem swoje bokserki jej majtki i wszedłem w nią gwałtownie
-JUSTIN-krzyknęla glosno
Poruszałem się w niej szybciej i szybciej. Juls krzyczała na cale gardło z przyjemności. W tym momencie nie obchodzilo mni to że ktoś jest na dole. Poruszylem sie w niej ostatni raz poczym opadłem wykończony na materac i zasnąłem.



                                     Selena

Szłam ulicą bylo późno a ja nie mialam nawet kurtki bylo mi zimno. Doszłam do domu otworzyłam drzwi kluczem i weszłam po czy odrazu skierowałam sie do łazienki. Rozebrałam sie i weszłam do wanny. Syknęłam cicho kiedy ciało zetknęło się z gorącą wodą. Zaczęłam się myć namydliłam ciało i tarłam tak mocno że jak otworzyłam oczy to całe ciało miałam czerwone i szczypało. Zaczęlam płakac czemu zawsze coś takisgo zdarza sie mi dlaczego. Cały czas płakałam. Postanowiłam wyjśc i sie ubrac. Zauwarzyłam że na blacie leży moja stara przyjaciółka. Kiedyś obiecałam sobie że już nigdy nie będe się cięła ale teraz inaczej nie moge. Siadłam n kafelki chwyciłam za żyletke i przejechałm po ręce raz drugi dziesiąty i nie wiem za ktorym razem straciłam przytomność

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział 4

Obudziłam się dzisiaj nie wyspana i postanowiłam nie iść dzisiaj do szkoly. Nikt sie nie dowie a ja musze iść na zakupy bo nie mam sie w co ubrac na impreze u Justina. Szczerze to troche bohe sie na nią iść bo znam go tyle co przez esemesy. No ale coż jak ja to mowie raz sie żyje.
Wstałam z mojego wygodnego łóżka i poszłam sie umyć bo wczoraj mi sie nie chciało i zasnęłam. Weszłam do łazienki zdjęłam bieliznę i weszłam pod wrzącą widę, jeknełam glośno rozkoszując sie kąpielą. Zawsze kochałam gorącą wodę. Zakręciłm korek i wytrałam sie recznikiem poczym sie w nuego owinęlam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłm czarną sukienke w różowe kwiaty a do tego różowe szpilki nałożyłam jeszcze kolczyki pare branzoletek spakowałam do torebki portwel telefon i inne potrzebne pierdoły.
Postanowiłam zadzwonic do Kels.
Odebrała pierwszym sygnale.
-Cześć Klesis- powiedziałam 
Mam nadzieje że sie na mnie nie gniewa
-Cześć co robisz przyjsć po ciebie i pójdzemy do szkoly?- zapytala
- Ekhm.. ten ja nie ide do szkoły. Jestem na zakupach udzuesz ze mna?
- Selena pewnie czekaj na mnie orzed wejśuem. Pa.
No tak rozłaczyla sie nawet nie czekają na odpowiedz. Typowa Kelsy.
Idąc w strone centrum uslyszałam jak ktoś mnie wołam
odwróciłam sie i zobaczyłam Kelsy biegnącą na koturnach. Miała na sobie krótkie spodenki z wysokim stanem i czarnom bikserke  zestaw dopełnialy buty na koturnie.
-Hej laska- powiedziałam radośnie
-Hej kochna- dala mi byziaka w policzek
-Co kupujemy?
- Sukienke na impreze i inne ciuchy- powiedzialam
Postanowiłam że namównie ją na pójscie ze mna na impreze.
- Jaka impra gdzie kiedy?- zapytała ucieszona
-Dzisiaj u znajomego o 20 idziesz ze mn-zapytałam
-Pewnie musze sobie kupić zajebistą sukienke. U kogo jest ta imperka?
Kurwa co ja mam teraz zrobic? Jak powiem jej prawde wkurwi sie jak ja okłamie też sie wkurzy.
- Ja no ten teges tylko sie nie złość. U Justina tak tego Justina z portalu. Błagam bie złość sie na mnie ale ja go naprawde polubiłam.
-Kurwa mać! Czy ciebue kobieto do reszty pojebało?! Unawiasz sie z chlopakiem ktorego nie znasz?! Pojde z tobą tylko dlatego że sie o ciebue nartwie i jesteś dla mnie jak siostra.
-Dziekuje napewno nie pożałujesz nawet nie wiesz jak mi na tym zależy.



                            3 godziny później

Jezu jestem juz taka padnieta po 3 godzinach chodzenia po sklepach wkincy weszłam do domu . Na 18.30 umuwiłam sie z Kels u mnie aby sie wyszykowac. Kupiłam dzisiaj bardzo krótką czerwoną sukienke i do tego czarne kozaki na szpilkach i platformie do tego naszyjnik kilczyki i branzoletki. Caly czas nie wim czy zrobuc jasny czy ciemny micny czy słaby makijaż. Z moich rozmyśleń wyrwal mnie dzwonek esemesa.

Od Justina:

     Hej piękna szykujesz sie na spotkanie ze mną? Nie moge sie doczekać spotkania z tobą♡♡♡

Odpisałam odrazy


Do justin

Hej tak juz się szykuję. Ha też nie moge sie doczekac.



Patrze 18.25 zaraz bedzie Kelsy.
-Siema laska słyszałam z
że szykuje sie niezła impra. Gotowa już jesteś?-zapytała biegając po pokoju
-Haha hej Kelsis jeszcze tylko makijaż i włosy. Chodz mi pomusz-kurde nie moge sie doczekać tej imprezy boję sie że Justin okarze sie jakimś idiotą co tylko złamie mi serce.
Nawet nie zauważyłam kiedy byłam już gotowa do wyjścia . Wzięłam torebkę i Kels za reke i wyszłyśmy z domu.
-Mam nadzieje że nie będziesz żałowała potem tej imprezy- powiedziła z nutką zmartwienia w głosie
-Spokojnie będzie dobrze nie masz sie co martwic naprwawde.
Sama juz nie wiem co mam myśleć na ten temat. Nawet bie zauwarzyłm jak doszłyśmy pod podamy adres. Jedno słowo. Kurwa. To nie był dom to była wielka willa z basenem i ogromnym podwórkiem. Z domu słychać było już glośną muzyke podchodzimy z Kelsy do domu i wchodzimy. Gdy weszłysmy odrazu uderzył nas zapach alkoholu i papierosów. Pokazałam Kels że ide po alkohol i ruszyłam w strone stołu. Biore do ręķi dwa kubki i odwracam sie i nigdzie nie widze Kelsy zaczęłam panikować bo nikogo tu nie znam. Postanowiłam napisać do Justina.

Do Justina:

    Hej gdzie jesteś? Jestem na imprezie a koleźanka mi uciekła.


Kurwa isć gdzieś z Kelsy to zawsze ucieknie nigdy wiecej jej nigdy nie zabiore.


Od Justin:

    Gdzie jesteś?

Do Justin

    Koło stołu z wódķą.

Czekam i czekam i nikogo nie ma. Nagle słysze jak ktoś mnie woła odwracam sie i widze przystojnego chłopaka tego samego na którwgo wpadłam w drodze do szkoły nie nie to nie może być on.
-SELENA GDZIE JESTES-slysze jego wołanie a ja nie moge odpowiedzieć. Nie moge wydusić słowa
- T...tu.. je...jestem-powiedziałam jąkając się.
Odwrócił sie i ruszył w moją stronę
-Hej my się chyba znamy nie wudzieliśmy sie gdzieś?-zapytał bie pewnie- kogoś mi przypominasz tylko nie wiem kogo.
-Yyy... tak wpadłam na ciebie jak szłam do szkoły.-oznajmiłam pewnie.
-Ach no tak to ty jesteś Selena miło mi Justin
- Mi również wiesz spodziewałam sie nawet najgorszego a tu prosze- powiedziałam pokazując na niego rękam
-Naprawde widzę że mam to uznać jako komplement. Ale tak nawiasem ty też jesteś niczego sobie.-pokazał na mnie rękami i póścił mi oczko
-Dziekuje-zarumieniłam sie i odwróciłam wzroķ od Justina.
-Zatańczysz?-zapytał wystawiajac ręke
O kurwa -Tak tylko dopije do końca-złapałam za kubek i dopiłam do dna
-Chodz-pociągnęłam go za ręke.
Przeciskaliśmy się ba sam środek parkietu.Justin polożył ręce na moich biodrach a ja zaczęlam sio ocierać o jego krocze. Czułam jego wzwód i uśmiechnęlam sie dyskretnie. Nagle Justin zaczął składać delikatne pocałunki wzdłóż mojej szyji podwijajac moją sukienkę.
-Justin nie- powiedziałam po czym go odepchnęłam i odeszłam. Postanowiłam pójść na dwór i odetchnąć świerzym powietrzem. Zauwarzylam pełną butelke wódki na stole złapałam za nią i pociągnęlam dużego łyka i skrzywilam sie na ostry smak wódki.
Cały czas zastanawiam sie gdzie kurwa poszła moja przyjaciółka obiecała że będzie mnie pilnowała a sama pewnie piepszy sie z jakimś chłopakirm a mnie sama zostawila. Już ja jej dam.
-Zatsńczysz kochanie- zapytal jakiś chłopak
-Pewnie - odpowiedzialam i ruszylam z nieznajomym na parkiet.
Tanczyliśny jakieś 3 piosenki i powiedzialam że musze iść do łazisnki. Odeszlam i ruszylam do kibla gdy nagle zostałam przytrzaśnięta do ściany i poczułam czyjeś usta na moich. Zaczelam sie wyrywać ale zdąrzył już podnieść moją sukienke do gory
-Pomocy, ratunku- zaczęlam wołac spanikowana
- Zamknij pizde kurwo nikt cie tu nie usłyszy- wymierzyl mi mocny policzek. Syknęlam glosno. Zauwarzylam że chlopak zdja mi majtki i swoje bokserki.
- Ludzie pomocy pomocy - krzyczałam szarpiąc się.
Poczułam jak przyklada swojego czlonka do mojego wejścia po czym wszedł we mnie mocno.
- AŁA KURWA RATUNKU- wyrywalam sie a łzy wypływały mi z oczu.
Chłopak zacząl ruszac sie coraz szybcie pojekując cicho. Ból był nie do zniesienia. Po chwili poczułam mocne uderzenie w glowe chłopak wyszedł ze mnie ubral sie i wyszedł zostawiając mnie. Probowałam sie podnieśc inie zobaczylam nic poza ciemnością.