czwartek, 31 grudnia 2015

Rozdział 6

                                        Justin

Rano obudziłem się obok Juls. Wstalem z łóżka i odrazu się ubrałem i zeszłem na dół do chłopaków.
-Siema-przywitałem się radośnie
-Siema Justin nie byłeś z Juls zbyt cicho w nocy spać nie nie mogłem-oznajmił z cwanickim uśmiechem Lukas-troche ciszej następnym razem.
-Sprzet tam gdzje zawsze?- zapytalem olewając jego glupie uwagi
-Taa po co ci? Spytał unosząc brwi
-Musze kogoś sprawdzić powiedziałem i odrazu wyszwdłem z salony nie zwracając uwagi na głupie miny chlopaków. Wszedłem do piwnicy odpaliłem sprzęt wpisalemSelena Gomez.
Wyswietliło mi sie wszystko o niej gdzie mieszka i inne ciekawe wiadomości. Wyłaczylem laptopa  i wyszedłem z piwnicy ubrałem sie i wyszedłem z domu nie reagując na wołania chłopaków. Wsiadłem do samochodu odpaliłem go i ruszyłem. Po drodze zastanawiałem sie jak mam się zachować i jak Selena się zachowa. Z osobą zgwałconą trzeba obcodzić sie spokojnie. Wiem to bo moja siostra była kiedyś zgwałcona a tego kutasa nie znaleziono. Miała tylko 15 lat a przeszla tyle że nie wytrzymała i podcięła sobie żyły a ja nie przyjechalem na czas. Nigdy sobie tego nie wybacze. Wkoncu podjechałem pod jej dom wysiadłem z samochadu podszedłem do drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem. Nikt nie odpowiedział więc postanowilem chwycić za klamkę. O dziwo drzwi były otwarte wszedlem do środka nikogo nie było w salonie ani kuchni.wszedłem po schodach na piętro i zobaczylem otwarte drzwi do do pokoju chyba Sel. Gdy weszlem do środka nikogo nie bylo ale zaciekawiony postanowiłem wejść do łazienki wszedłem i zobaczyłem Selena leżała na kafelkach w samym ręczniku z podciętymi żyłami. Kurwa. Wzięłem ją na ręce i położylem ją na łóżku zdjęlem pasek ze spodni i zrobiłem opake uciskową po czym sprawdziłem puls. Po sprawdeniu pulsu wziąlem telefon wybralem numer Lukasa odebrał po drugim sygnale.
- Hej bro- odezwał sie wesoły- Co tam?
-RUSZ KURWA DUPE I PRZYJEŻDZAJ POD DOM GOMEZ I WEŹ COŚ DO TAMIWANIA KRWI SZYBKO-krzyknąlem i odrazu sie rozłaczyłem
-Selwna kurwa obudz sie już Selena teraz nie rób mi tego prosze nie zostawiaj mnie.
Po jakichś 5 minutach usłyszałem Lukas
-Stary co się stało?-Kurwa-tylko tyle zobaczył jak zobaczył bladą Selen-
-Idz po wode i wyjmij z szafy troche jej ubrań zabieramy ją do nas- powiedzial spankikowany.
Zrobiłem to co kazał i ruszyliśmy do samochodu.
-Justin czy to nie ta laska co była u nas ostatnio-zapytał zdziwiony
-Tak  to ona wszedłem do domu nikogo nie bylo to poszedłem do jej lazienki i wtedy ją zobaczyłem. Jakby coś jej się stało nie wybaczył bym sobie tego nie po tym co stało sie z Jazzy.
-To co się z nią stało nie było twoją winą zrozum to wkoncu.
Podjechalismy pod dom weszlismy do domui krzyknąłem
-Zrobić miejsce juz
Polożyłem ją na stole i polałem zimną wodą
-Co się dzieje?-usłyszałem


                                         Selena

Poczułam zimną wode na swoim ciele odrazu sie ocnkęłam.
-Co się dzieje?-zapytałam drżąc z zimna-Gdzie ja jestem?
Byłam zdezorientowana ostatnie co pamiętam to jak brałam kąpiel u siebie w domu a tu nagle budze sie w jakimś domu a naokoło mnie stoją faceci których nie znam.
-Selena spokojnie to ja Justin jesteś u mnie w domu a to są Lukas,Marco,Alex i John.- powiedzialem zdezoriętowanej Selnie.
-Czemu tu jestem co się stało?- nie wiem co ja tu robie jestem obolała wszystko mnie boli dosłownie wszystko.
-Znalazłem cie w łazience u ciebie leżałas blada na kafelkach z podciętymi żyłami gdyby nie ja nie było cię tu teraz-oznajmił przestraszony. O kurwa pamiętma tylko że ja nie chciałam i nie chce żyć jestem do dupy po co mam żyć dla kogo? Kelsy uciekła odemnie na imprezie i tyle ją widziałam.
- Możemy porozmawiać w cztery oczy Justin?-spytałam. Chciałam mu podziękować i się pożegnać bo nie chce już żyć.
-Pewnie. Chodz do mojego pokoju na góre- oświadczył zszedł z krzesła i poprowadził mnie do gory.
Wow tzeba przyznac ma gust pokuj był piękny. Sciany czarno szare do tego czarne szafy i wielkie łóżko.
-O czym chciałas rozmawiać?-znapytał podnosząc brew do góry.
-Chciałam ci podziękować za uratowanie mnie chociaż nie chciałam żebyś to zrobił. Chce się z tobą także pożegnać. Nie zobaczysz mnie już nigdy więcej- chciałam wyjść z pokoju ale złapamnie za nadgarstek. Syknęlam głosno. Że też musiał złapać za ten nadgarstek.
-Co ty chcesz zrobic?-zapytał wystraszony
Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam
-Po co mam żyć co dla kogo co nic mi nie wychodz.JUSTIN ON MNIE ZGWAŁCIŁ ZOSTAŁAM ZGWAŁCONA NIE WIESZ CO TO ZNACZY NIC NIE WIESZ-krzyczałm a nawet nie zauwarzyłam że łzy płyną mi po policzku.
On nic nie rozumie nie wie jak to jest nikt nie wie. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie dzwięk telefonu.
-Halo-powiedziałam zdziwiona że ktoś o tej porze dzwoni.
-Dzień dobry mowi Vanessa Green dzwonie ze szpitala mam dla pani zła wiadomość Państwo Gomez mieli wypadek samochodowy wjechał w nich tir nie żyją
Tylko tyle zrozumiałam a telefon wypadł mi z rąk a ja upadłam razrm z nim.Kobieta mówiła coś jeszcze ale jej nie słuchałam. Dlaczego ja?
-NIE DLACZEGO ONI DLACZEGO-krzyknęłam i ruszyłam w stronedrzwi i wybiegłam.Justin nie zdąrzył mnie złapać wybiegłam na korytarz i poczułam pare rąk łapiących mnie w pasie.
-Selena co się stało uspokuj sie.
 Nic do mnie nie docierało szarapłam się i krzyczałam
-ZOSTAW MNIE PROSZE ZOSTAW
Moje krzyki wystraszyły chłopaków bo przybiegli wystraszeni.
-Co tu sie do kurwy dzieje?!- usłyszałem zdziwiony głos Lukasa
-Nie wiem rozmawialiśmy normalnie odebrała telefon i uciekla mi z płaczem a teraz nie może się opanować- Selena co się stało?
-Nie mam ich już nie mam nikogo jestem już sama- płakała-KURWA PUŚĆ MNIE .
Boże co ja teraz zrobie nie poradze sobie bez nich nie mam po co życ nie mam dla kogo żyć.
-Kogo nie ma uspokuj się i powiedz nam spokojnje.- powiedziałem powoli ją puszczając. Była za słaba i upadłam na podłoge. Podniosłem ją i zaprowadzilem do salonu.
-Mo..moi ro...rodzice o...ni mieli wypadek i nie żyją-powiedziałam i znowu zaczęłam płakać. Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Zaniosłam się jeszcze wiekszym płaczem.
Nie dość użalania się nad sobą. Koniec z tym.
-Justin puść prosze- rozkazałam spokojnie
Posłuchał mnie i spojrzał na mnie dziwnie. Wstałam spojrzałam na chłopaków.
-Chłopcy dzięki za wszystko naprawde ja spadam-powiedziałam im a oni spojrzeli na mnie jak na wariatke.
-Seleba nie sadze żeby to był dobry pomysł- powiedzieli wszyscy zgodnie.
-Pojde do domu naprawde nie będe sprawiać wam kłopotu naprawde dzięki. Obiecuje wam że więcej mnie nie zobaczycie- powiedziałam z powagą.
Podeszłam do Justina i dałam mu buziaka w policzek
-Żegnaj Justin i dziękuje za wszystko-powiedziałam powstrzymując łzy i wyszłam z domu.
Szłam ulicą w srone mojego rodzinnego domu. Tylko że teraz nie bedzie to ten sam dom bez moich rodziców będe sama. Postanowiłm zadzwonić do Kelsy. Pierwszy drugi sygnał i nic kompletnie nic zero jakiegokolwiek kontaktu od czasu imprezy. Pewnie wyrwała jakiegoś faceta i pieprzy sie z nim wtedy kiedy ja jej najbardziej potrzebuje.
Weszłam do domu a łzy same popłynęly mi z oczu. Ruszyłam do sypialni rodzicow po drodze jeszcze wzięlam zdjecie moich rodziców położyłam się na lóżku i zasnęlam.

                                             Justin

Siedzialem z chłopakami z salonie bijąc sie z własnymi myślami.  Może pojechać może nie sama mówiła że nie zobacze jej nigdy wiecej. Kurwa zależy mi na niej i to bardzo.
-Co tak siedzisz bro?-zapytał zmartwiony Lukas- Chodzi o tą kurwe?.
Kogo?! nie zna jej a śmie ja tak nazywać?!
-Lukas zamknij. Kurwa. Morde.-odrzeklem podkreślając każde słowo dokładnie.
-Bieber wyluzuj stary nic złego nie powiedziałem-tłumaczył sie Luksa-To tylko kolejna laska do łóżka. Nic nie poradzisz na to że ktoś był szybszy i ją bzykną-powiedział.
-Nawet nie waż sie tak kurwa mówić nie znasz jej nikt z was jej kurwa nie zna. Czuje sie za nią odpowiedzialny po tym co stało sie z Jazzy. Nie chce stracić kolejnej osoby na ktorej mi zależy rozumiesz kurwa?!-wstalem i jak opażony wybiegłem z domu w kierunku mieszkania Sel musze jej powiedzieć że mi na niej zależy. Bardzo mi na niej zależy i zrobie wszystko żeby ją mieć nawet to co robie mnie nie powstrzyma będe ją chroniła. Podszedłem do drzwi i zapukałem.


                                                 Selena

Obudziło mnie pukanie do drzwi niechętnie wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi otworzyłam i zobaczyłam Justina
-Selena pozwól mi...- nie dałam mu dokonczyć bo zamknęłam mu drzwi przed nosem. Jezu niech on przestanie walic w te drzwi. Wkońcu nie wytrzymałam.
-Odjeb sie odemnie coś ci powiedziałam że...- nie dane mi było dokończyć bo poczułam usta Justina na swoich nie wiem czemu ale odwzajemniłam pocałunek. Oplotłam jego szyje rękami a on umieścił ręce na moich udach dając mi znak żeby podskoczyć. Justina język polizał moje usta prosząc o dostęp który dałam mu bez problemu. Nasze języki walczyły o dominacje po chwili poddałam się. Justin posadził mnie na półce i odsuną się odemnie. Niechętnie to zrobiłam nie mogąc unormować oddechu. Przez chwile patrzyliśmy sobie w oczy a on powiedział:
-Selena zależy mi na tobie jak na nikim innym naprawde.-powiedział na jednym wydechu.
Stałam oniemiała  i nie wiedziałam co mam powiedzieć też mi na nim zależy ale...
-Justin ja naprawde lubie cię i zależy mi na tobię ale ja się boję. Naprawde się boje nawet jak mnie teraz dotykasz boje sie że mnie skrzywdzisz. Przepraszam-powiedziałam zrospaczona.
-Nie skrzywdze cię nigdy jesteś dla mnie za bardzo ważna. Pomogr ci przez to przejść rozumiesz? Pozwolisz mi?
Nie.
-Tak prosze tylko jak powiem stop przestań dobrze?-Obiecujesz?-zapytałam przerażona
-Obiecuje-powiedział i podszedł do mnie ostrożnie nachylając sie muskając ustami moje.
Zastygłam w  bezruchu a Justin się odsuną
-Spokojnie zamknij oczy rozluźnij się jesteś spięta.
poszłam za jego radą i zaczęlam go całować. Musze przyznać całował cudownie po chwili zjechł pocałunkami na moją szyje. Jęknęłam cicho i poczułam jak Justin się uśmiechną. Podniusł mnie z szafki i ruszył w strone mojej sypialni i położył mnie na łóżku. Znowu zaczą mnie całowac znowu po szyi.
-Mogę?-zapytał pokazując na moją koszulke i stanik.
Kiwnęlam niepewnie głową. Podniosłam rece żeby mu pomóc a po chwili bylam gola u gory. Justin wziął do buzi jedną pierś a drugą ugniatał w reku. Jęknęlam głosno po chwili zrobił to samo z drugą piersią. Złapałam za jego koszulke i zdjęlam mu ją. Zaparło mi dech w piersich na widok jego gołej klatki i ilosci tatuazy. Justin zaczą schodzic pocaunkami w dól mojego brzuch aż doszedł do moich dżinsów. Popatrzył na mnie z zamiarem zdjęcia ich a ja kiwnęłam głową na tak. Justin odpią i zdją moje spodnie i zaczą od początku całowac mnie od szyji aż doszedł do mojej kobiecości i przez majtki pozostawił pocalunek. Jęknęłam głośno
-Justin-jęknełm podniecona
-Shh wiem wiem kochanie-powiedział z błyskiem w oczach.-Mogę?-zapytał i pokazał na moje majtki
-Ta..tak-wyjąkałam zakłopotana.
Justin ściągną moje majtki i leżałam pod nim całkiem goła. Nie pozostałam mu dłużna sięgnęlam do jego paska i zdjełam go.
Było nie było jestem już troche doświadczona w tych sprawach.
Justin uśmiechną sie cwaniacko i zdja swoje spodnie pozostając tylko w bokserkach przez ktore było widać bardzo duży wzwód. Spojrzałam z przerażeniem na Justina.
-Spokojnie nie musimy tego robić jak nie chcesz-powiedział spokojnie Justin.
-Chce bardzo chce-powiedziałam poważnie i ściągnęłam jego bokserki. Zaparło mi dech w piersi na jego wielkość był ogromny. Justin odsuną sie odemnie i zszedł na wyskokość mojej kobiecości i przejechał po niej językiem wygięłm plecy w łuk i sapnełam. Zaczą ruszać jeźykiem w gore i dół w prawo lewo do tego pomagał sobie palcem.
-JUSTIN B..OŻE TAK!-krzyknęłam bo tylko tyle mogłam wydusić  przez przyjemnośc. Pochwili poczułam jak justin wklada we mnie dwa palce. Syknęlam głosno z bólu.
- Wszystko dobrze?-zapytał wystraszony
-Tak ruszaj-odparłam i rozluźniłam się.
 Justin zaczą ruszać palcami coraz szybciej a ja czułam że zaraz dojde. Musiał poczuć to samo bo wyją ze mnie palce. Jęknęłam niezadowolona.
-Spokojnie kochanie
Kochanie.
Justin sięgną do spodni po portfel i wyciągną z niego prezerwatywe
-Nie Justin biore tabletki-powiedziałam zawstydzona.
-To nawet lepiej. Chej nie wstydz się-powiedziaskładając krótki pocałunek na moich ustach. Odsuną sie i poczułam jego kolege przy moim wejściu po chwili zaczą delikatnie we mnie wchodzi syknęłam z bólu ale jak wszedł  we mnie cała długością zastygł w bez ruchu żebym mogła sie przyzwyczajić do wielkości.
-Możesz ruszać-wysapałam bardzo podniecona
 Posłuchał sie mnie i po chwili poruszał się we mnie. Jezu jak dobrze. Musiał zauważyć że jest mi dobrze bo przyśpjeszył swoje ruchy ruszał bardzo szybko a podniecenie komulowało się w podbrzuszu i po chwili doszłam z Justinem.
-Boże to było cudne- powiedziałam prubując unormować oddech. Justin położył się kolo mnie
-Byłas cudowna i taka ciasna- wymruczał.
-Dziekuje Justin-zlożyłam pocałunek na jego ustach i zasnęłam a on razem ze mną

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz