poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział 4

Obudziłam się dzisiaj nie wyspana i postanowiłam nie iść dzisiaj do szkoly. Nikt sie nie dowie a ja musze iść na zakupy bo nie mam sie w co ubrac na impreze u Justina. Szczerze to troche bohe sie na nią iść bo znam go tyle co przez esemesy. No ale coż jak ja to mowie raz sie żyje.
Wstałam z mojego wygodnego łóżka i poszłam sie umyć bo wczoraj mi sie nie chciało i zasnęłam. Weszłam do łazienki zdjęłam bieliznę i weszłam pod wrzącą widę, jeknełam glośno rozkoszując sie kąpielą. Zawsze kochałam gorącą wodę. Zakręciłm korek i wytrałam sie recznikiem poczym sie w nuego owinęlam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłm czarną sukienke w różowe kwiaty a do tego różowe szpilki nałożyłam jeszcze kolczyki pare branzoletek spakowałam do torebki portwel telefon i inne potrzebne pierdoły.
Postanowiłam zadzwonic do Kels.
Odebrała pierwszym sygnale.
-Cześć Klesis- powiedziałam 
Mam nadzieje że sie na mnie nie gniewa
-Cześć co robisz przyjsć po ciebie i pójdzemy do szkoly?- zapytala
- Ekhm.. ten ja nie ide do szkoły. Jestem na zakupach udzuesz ze mna?
- Selena pewnie czekaj na mnie orzed wejśuem. Pa.
No tak rozłaczyla sie nawet nie czekają na odpowiedz. Typowa Kelsy.
Idąc w strone centrum uslyszałam jak ktoś mnie wołam
odwróciłam sie i zobaczyłam Kelsy biegnącą na koturnach. Miała na sobie krótkie spodenki z wysokim stanem i czarnom bikserke  zestaw dopełnialy buty na koturnie.
-Hej laska- powiedziałam radośnie
-Hej kochna- dala mi byziaka w policzek
-Co kupujemy?
- Sukienke na impreze i inne ciuchy- powiedzialam
Postanowiłam że namównie ją na pójscie ze mna na impreze.
- Jaka impra gdzie kiedy?- zapytała ucieszona
-Dzisiaj u znajomego o 20 idziesz ze mn-zapytałam
-Pewnie musze sobie kupić zajebistą sukienke. U kogo jest ta imperka?
Kurwa co ja mam teraz zrobic? Jak powiem jej prawde wkurwi sie jak ja okłamie też sie wkurzy.
- Ja no ten teges tylko sie nie złość. U Justina tak tego Justina z portalu. Błagam bie złość sie na mnie ale ja go naprawde polubiłam.
-Kurwa mać! Czy ciebue kobieto do reszty pojebało?! Unawiasz sie z chlopakiem ktorego nie znasz?! Pojde z tobą tylko dlatego że sie o ciebue nartwie i jesteś dla mnie jak siostra.
-Dziekuje napewno nie pożałujesz nawet nie wiesz jak mi na tym zależy.



                            3 godziny później

Jezu jestem juz taka padnieta po 3 godzinach chodzenia po sklepach wkincy weszłam do domu . Na 18.30 umuwiłam sie z Kels u mnie aby sie wyszykowac. Kupiłam dzisiaj bardzo krótką czerwoną sukienke i do tego czarne kozaki na szpilkach i platformie do tego naszyjnik kilczyki i branzoletki. Caly czas nie wim czy zrobuc jasny czy ciemny micny czy słaby makijaż. Z moich rozmyśleń wyrwal mnie dzwonek esemesa.

Od Justina:

     Hej piękna szykujesz sie na spotkanie ze mną? Nie moge sie doczekać spotkania z tobą♡♡♡

Odpisałam odrazy


Do justin

Hej tak juz się szykuję. Ha też nie moge sie doczekac.



Patrze 18.25 zaraz bedzie Kelsy.
-Siema laska słyszałam z
że szykuje sie niezła impra. Gotowa już jesteś?-zapytała biegając po pokoju
-Haha hej Kelsis jeszcze tylko makijaż i włosy. Chodz mi pomusz-kurde nie moge sie doczekać tej imprezy boję sie że Justin okarze sie jakimś idiotą co tylko złamie mi serce.
Nawet nie zauważyłam kiedy byłam już gotowa do wyjścia . Wzięłam torebkę i Kels za reke i wyszłyśmy z domu.
-Mam nadzieje że nie będziesz żałowała potem tej imprezy- powiedziła z nutką zmartwienia w głosie
-Spokojnie będzie dobrze nie masz sie co martwic naprwawde.
Sama juz nie wiem co mam myśleć na ten temat. Nawet bie zauwarzyłm jak doszłyśmy pod podamy adres. Jedno słowo. Kurwa. To nie był dom to była wielka willa z basenem i ogromnym podwórkiem. Z domu słychać było już glośną muzyke podchodzimy z Kelsy do domu i wchodzimy. Gdy weszłysmy odrazu uderzył nas zapach alkoholu i papierosów. Pokazałam Kels że ide po alkohol i ruszyłam w strone stołu. Biore do ręķi dwa kubki i odwracam sie i nigdzie nie widze Kelsy zaczęłam panikować bo nikogo tu nie znam. Postanowiłam napisać do Justina.

Do Justina:

    Hej gdzie jesteś? Jestem na imprezie a koleźanka mi uciekła.


Kurwa isć gdzieś z Kelsy to zawsze ucieknie nigdy wiecej jej nigdy nie zabiore.


Od Justin:

    Gdzie jesteś?

Do Justin

    Koło stołu z wódķą.

Czekam i czekam i nikogo nie ma. Nagle słysze jak ktoś mnie woła odwracam sie i widze przystojnego chłopaka tego samego na którwgo wpadłam w drodze do szkoły nie nie to nie może być on.
-SELENA GDZIE JESTES-slysze jego wołanie a ja nie moge odpowiedzieć. Nie moge wydusić słowa
- T...tu.. je...jestem-powiedziałam jąkając się.
Odwrócił sie i ruszył w moją stronę
-Hej my się chyba znamy nie wudzieliśmy sie gdzieś?-zapytał bie pewnie- kogoś mi przypominasz tylko nie wiem kogo.
-Yyy... tak wpadłam na ciebie jak szłam do szkoły.-oznajmiłam pewnie.
-Ach no tak to ty jesteś Selena miło mi Justin
- Mi również wiesz spodziewałam sie nawet najgorszego a tu prosze- powiedziałam pokazując na niego rękam
-Naprawde widzę że mam to uznać jako komplement. Ale tak nawiasem ty też jesteś niczego sobie.-pokazał na mnie rękami i póścił mi oczko
-Dziekuje-zarumieniłam sie i odwróciłam wzroķ od Justina.
-Zatańczysz?-zapytał wystawiajac ręke
O kurwa -Tak tylko dopije do końca-złapałam za kubek i dopiłam do dna
-Chodz-pociągnęłam go za ręke.
Przeciskaliśmy się ba sam środek parkietu.Justin polożył ręce na moich biodrach a ja zaczęlam sio ocierać o jego krocze. Czułam jego wzwód i uśmiechnęlam sie dyskretnie. Nagle Justin zaczął składać delikatne pocałunki wzdłóż mojej szyji podwijajac moją sukienkę.
-Justin nie- powiedziałam po czym go odepchnęłam i odeszłam. Postanowiłam pójść na dwór i odetchnąć świerzym powietrzem. Zauwarzylam pełną butelke wódki na stole złapałam za nią i pociągnęlam dużego łyka i skrzywilam sie na ostry smak wódki.
Cały czas zastanawiam sie gdzie kurwa poszła moja przyjaciółka obiecała że będzie mnie pilnowała a sama pewnie piepszy sie z jakimś chłopakirm a mnie sama zostawila. Już ja jej dam.
-Zatsńczysz kochanie- zapytal jakiś chłopak
-Pewnie - odpowiedzialam i ruszylam z nieznajomym na parkiet.
Tanczyliśny jakieś 3 piosenki i powiedzialam że musze iść do łazisnki. Odeszlam i ruszylam do kibla gdy nagle zostałam przytrzaśnięta do ściany i poczułam czyjeś usta na moich. Zaczelam sie wyrywać ale zdąrzył już podnieść moją sukienke do gory
-Pomocy, ratunku- zaczęlam wołac spanikowana
- Zamknij pizde kurwo nikt cie tu nie usłyszy- wymierzyl mi mocny policzek. Syknęlam glosno. Zauwarzylam że chlopak zdja mi majtki i swoje bokserki.
- Ludzie pomocy pomocy - krzyczałam szarpiąc się.
Poczułam jak przyklada swojego czlonka do mojego wejścia po czym wszedł we mnie mocno.
- AŁA KURWA RATUNKU- wyrywalam sie a łzy wypływały mi z oczu.
Chłopak zacząl ruszac sie coraz szybcie pojekując cicho. Ból był nie do zniesienia. Po chwili poczułam mocne uderzenie w glowe chłopak wyszedł ze mnie ubral sie i wyszedł zostawiając mnie. Probowałam sie podnieśc inie zobaczylam nic poza ciemnością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz